Wojtek Bieroński

Lubię spożywać kulturę. Kolekcjonuję słuchawki. Jestem fanem storytellingu.

W przeciwieństwie do bloga Outland, na którym opowiadam o światach wirtualnych nie tylko graczom, "Manę czy herbatę?" stworzyłem, by pisać o grach z punktu widzenia nerda. Nie przedstawiam i nie recenzuję żadnej gry. Blog adresuję do tych, którzy już ją znają. Celem rozkmina na tematy małe i duże. Nieważne i przełomowe.

Piszę dosyć rzadko. Nie śpieszę się z recką na dzień premiery. Wolę napisać "when it's ready". Leniwie jak przy porannej herbacie. Blogiem w takim "przedpołudniowym" klimacie jest właśnie "Mana czy herbata?".

Najważniejsze zadanie przed Pillars of Eternity

Najważniejsze zadanie przed Pillars of Eternity

Ta gra to dla niektórych powrót do dzieciństwa. Mokry sen, który nie chciał się przyśnić ponad dziesięć lat. Uczta dla hardkorowego erpegowca, jakiej dawno nie było. Ale to wciąż nie jest najważniejsza sprawa związana z Pillars of Eternity.

Widzicie, Pillars of Eternity ma do odegrania znacznie ważniejszą rolę. Rolę dowodu na to, że takie gry po prostu warto robić. Ten tytuł nie musi być wybitny. Wiem, że wspólnie z wieloma osobami wiążemy z nim niesamowite nadzieje, analizujemy w detalach i prowadzimy niekończące się rozkminy, czy ta gra dorówna Baldur’s Gate.

Ale to nieważne.

Najważniejsze, że Pillarsy w ogóle się okazały, a ich celem – z punktu widzenia gracza, nie deva – jest nie okazać się finansową klapą. Bo jeśli klapa będzie, nie będzie z kolei kolejnych tego typu gier. Natomiast jeśli Obsidian odtrąbi choć mały sukces (co, zdaje się, już nastąpiło), możemy nie tyle spodziewać się Pillars of Eternity 2 na Kickstarterze, co żywić nadzieję, że izometryczny hardcore RPG uznany zostanie za grę, którą warto po prostu robić.

Ciekawe, co się dzieje w takim np. BioWare, które widzi taką premierę jak PoT i które z pewnością stać byłoby na równie dobrą grę tego typu. Studio to, podobnie jak Bethesda, bardzo nieszczęśliwie utknęło z resource’ami w niespecjalnie udanym MMO produkcji własnej, mającym coś tam zarobić, ale nie żywiącym żadnej większej nadziei. To robota na lata, która nie przyniesie sławy, a na którą poświęcony czas można by przeznaczyć na coś innego. Np. coś a’la Pillarsy.

I jeszcze jedno. Nie zapominajmy o Divinity: Original Sin. Bo to oznacza, że póki co w ostatnim czasie ukazały się dwa dobrze przyjęte izometryczne retro RPG-i. Różne od siebie, ale jednak. Pojawiły się na rynku i spotkały się z ciepłym przyjęciem. To dobry początek. Może nawet bardzo dobry. Trzymajmy więc kciuki, by Piallarsy najzwyczajniej się sprzedały, bo może wtedy kolejną grą tego typu nie będzie następny RPG Obsidiana, tylko coś, czego się zupełnie nie spodziewamy.

Share this Story
  • http://grotatnik.pl/ Kamil Szkup

    Mnie w Pillarsach urzekł przede wszystkim klimat (nastrój). Soczyste opisy (dialogi, didaskalia, dziennik, książki itd.), dobrze zarysowana opowieść (po pogadaniu z ludźmi w pierwszej osadzie przeszły mnie ciary, których podczas obcowania z cRPG nie czułem już od dawna) i piękna grafika podana w staroszkolnej konwencji. Zjadłem zęby na seriach takich jak BG czy ID i dlatego widzę w tej grze też wiele… niedoróbek, ale nie są one aż tak istotne, żeby bardzo psuły mi zabawę (choć wkurza mnie niemożebnie to, że mój healer musi trafiać czarem w postać na ekranie głównym, bo gdy leczę klikając w portret to… zaczyna zwiedzać lokację :D). Póki co nie pograłem jeszcze jakoś bardzo długo, ale chwała twórcom za to, że nie mam wrażenia, że obcuję z fabularną mielizną (jak np. w pierwszym Neverwinter Nights). W 100% zgadzam się z tym, co powyżej napisałeś i zapewne wkrótce spiszę moje wrażenia o PoE, bo również życzę sobie renesansu tego typu gier i chcę to pokazać czymś więcej niż portfelem ;-).

    • http://www.bieronski.pl/ Wojtek Bieroński

      U mnie też będzie notka o PoE w wiadomym dziale. Póki co powiem tyle, że klimat to póki co moje główne zastrzeżenie do tej gry.

      • http://grotatnik.pl/ Kamil Szkup

        Zastrzeżenie? Ciekaw jestem tej dłużej nerdo-notki ;) Mnie motyw z „duszami” podpasował, na plus również lokacje, dźwięki otoczenia i odzywki NPC-ów… uwierają niedoróbki w mechanice ;p.

        • http://www.bieronski.pl/ Wojtek Bieroński

          Od strony mechanicznej jest jak na premierę IMHO dobrze. Wiadomo, wszystkich bugów nie da się wyłapać, ale jedyny naprawdę poważny, który napotkałem to brak bonusów z Intelektu dla Ciphera. Kolosalne osłabienie klasy :). Poza tym brak uwag. Ale daleko nie zaszedłem – zaczynam po raz dziesiąty chyba.

          • http://grotatnik.pl/ Kamil Szkup

            IMO odnajdywanie ścieżek często zasysa i to jest jednak mankament, zwłaszcza, gdy grasz na najwyższym poziomie trudności (zdecydowałem się więc przesunąć wajchę o jedno oczko w lewo… jestem w stanie powtarzać bitwę 10 razy, ale jeśli zawinię ja, a nie źle napisany algorytm :P…. w Divinity nie odczułem tak tego problemu :P, no ale walka była tam zupełnie inna).