Wojtek Bieroński

Lubię spożywać kulturę. Kolekcjonuję słuchawki. Jestem fanem storytellingu.

W przeciwieństwie do bloga Outland, na którym opowiadam o światach wirtualnych nie tylko graczom, "Manę czy herbatę?" stworzyłem, by pisać o grach z punktu widzenia nerda. Nie przedstawiam i nie recenzuję żadnej gry. Blog adresuję do tych, którzy już ją znają. Celem rozkmina na tematy małe i duże. Nieważne i przełomowe.

Piszę dosyć rzadko. Nie śpieszę się z recką na dzień premiery. Wolę napisać "when it's ready". Leniwie jak przy porannej herbacie. Blogiem w takim "przedpołudniowym" klimacie jest właśnie "Mana czy herbata?".

Najważniejsza decyzja weekendu. Nie wybory, a brak latania w WoW-ie

Najważniejsza decyzja weekendu. Nie wybory, a brak latania w WoW-ie

Ależ historia zatoczyła koło. I nie mówię o tym, że kandydat PiS-u już kiedyś wygrał wybory pomimo startu z pozycji underdoga. Równie ciekawie działo się w weekend w światku World of Warcraft, gdzie doszło do jednej z najciekawszych decyzji designerskich ostatnich lat.

Kij, który ma dwa końce. Miecz obosieczny. Ficzer z gatunku “must have”, który przeobraża się w puszkę Pandory. Takie określenia przychodzą na myśl, gdy zechcemy pochylić się nad tematem latania w WoW-ie. Tematem, który od dawna wywoływał spore emocje, a w ubiegły weekend wzbudził je wyjątkowo duże.

Wielki dylemat game designera

Przypomnijmy, możliwość poruszania się po świecie w powietrzu stanowiła punkt docelowy dodatku The Burning Crusade i jedną z głównych nagród za wbicie na poziom 70 (wtedy max level). Latanie stało się “no brainerem” we Wrath of the Lich King, gdzie finałowe dwie zony były do tego stworzone, a gracze latali już po świecie podczas finałowych fragmentów levelingu.

Już wtedy pojawiały się głosy, że latające mounty w uniwersum, którego istotą jest eksploracja i poczucie zagrożenia, to ficzer, który z jednej strony wiele daje, a z drugiej – wiele odbiera. Zaobserwowano efekt uboczny w postaci powszechnego omijania contentu. Graczom łatwo było np. unikać niebezpiecznych stref i pikować w miejscu, w którym należało wykonać lub oddać questa.

Cierpiało również world pvp – element gry, który teoretycznie od wielu lat nie miał już żadnego znaczenia w World of Warcraft poza budowaniem atmosfery i promocją gankingu. Jednakowoż i jego degrengolada kazała pytać: po co przenosić graczy w powietrze w wypadku gry, której content leży nie w tunelach aerodynamicznych, lecz tam, gdzie prowadzą leśne ścieżki i kamienne trakty?

Mleko rozlało się tak naprawdę w dodatku Cataclysm, gdzie graczom umożliwiono levelling z lataniem od samego początku. W efekcie, pięknie przygotowane zony, jak np. pełen stromych zboczy i gęsto wijących się wokół nich ścieżek Mount Hyjal, gracze zobaczyli z góry. Design tych zon jako krain „naziemnych” de facto nie miał najmniejszego sensu.

Sam dopiero jakieś dwa lata po premierze Cataclysm “przeszedłem” Mount Hyjal bez używania latających mountów. Tak dla spróbowania. Uderzyło mnie wtedy, jaka jest różnica w odbiorze gry, gdy się w nią gra, tak jak została do tego stworzona, a co dzieję się, gdy się nią przez nią “przelatuje”. Wtedy też zrozumiałem, z jakimi problemami Blizzard się boryka. Że mamy do czynienia z kontr-ficzerami. Kontentem, który powstaje w pocie czoła, a którego się w ogóle nie doświadcza.

Oczywiście, przez cały ten czas za obecnością latania w WoW stały również mocne argumenty. Po pierwsze, jest ono po prostu fajne. Po drugie, w MMO tę samą zonę odwiedza się znacznie więcej razy niż w grze singlowej, więc w pewnym momencie naziemna podróż zaczyna być zbyt długa i męcząca.

Albo, albo…

Blizzard jednak doszedł do wniosku, że w tej kwestii nie ma złotego środka. W dobie piątego dodatku do WoW-a trudno mieć watpliwości, że twórcy od dłuższego czasu męczyli się z latającymi wierzchowcami w grze, nie do końca wiedząc, jak tę sprawę rozwiązać. Zniknął gdzieś ten entuzjazm i brak ambiwalencji, który związany był z lataniem po open worldzie na początku.

W ubiegłym tygodniu jeden z głównych projektantów WoW-a otwarcie przyznał, że nie planuje wprowadzania latania ani do Warlords of Draenor, ani do przyszłych dodatków. Przekazał tym samym decyzję, którą część graczy od jakiegoś czasu węszyła i pod którą Blizzard wyraźnie przygotowywał sobie grunt. Sygnały wysyłał choćby Greg Ghostcrawler Street, który niegdyś stał za designem systemów w WoW, a obecnie projektuje LoL-a. Zapytany, czy żałuje, że w Azeroth pojawiło się latanie, odpowiedział twierdząco.

Wycofywanie się z tego ficzera w WoW-ie wywołuje jednakowoż ogromne protesty i od dawna jest przyczynkiem ostrych sieciowych shitstormów. Wątek „Posisbly no flying throughout entire xpac” na portalu MMO Champion ma dziś… 2241 stron. Analizując komentarze łatwo wyłapać główny powód protestów. Jest nim fakt, iż Blizzard odpuszcza coś, co BYŁO JUŻ w grze przez lata. A jak przyzwyczaisz już graczy do czegoś, zmiana wydaje się cofaniem gry na siłę.

Nie da się ukryć, że sprawa jest dosyć głupia. Dojdzie bowiem do sytuacji, kiedy to latających środków lokomocji można używać w contencie z poprzednich dodatków oraz w starym świecie Azeroth po przeróbce. I… tyle. Od tej pory w pocie czoła zgromadzone wierzchowce będą służyć okazjonalnie.

Tego typu design nigdy nie jest dobrze odbierany. W myśl przysłowia, „kto daje i odbiera…”

Moim zdaniem, błędem (którego konsekwencji nie dało się przewidzieć) było wprowadzenie latania do gry w 2007 roku. Wycofywanie się z tego po tylu latach budzi moje mieszane uczucia, choć nie da się ukryć, że dla gry jest to bezwzględnie zdrowe. Mimo to, nie zdziwiłbym się, gdyby pod wpływem presji graczy niedługo decyzja została zmieniona.

Sprawa prowadzi również do ciekawego i w sumie brutalnego pytania: czym obecnie jest MMORPG jako gatunek, skoro gracze traktują jako przykrą konieczność jeden z fundamentów zatopienia się w wielkim świecie, jakim jest… sama obecność w nim?

Share this Story
  • http://www.11-22.pl Ewelina Przywara

    Temat gry World od Warcraft jest dla mnie kopalnią kontentu i zagwozdek do różnorodnych rozważań na tematy rożne chociaż samo latanie jest jednym z najcześciej poruszanych zagadnień. Sama pamiętam okres kiedy samo latanie zostało wprowadzone i towarzyszące temu sprzeczne emocje. Faktem jest, że możliwość latania pojawiła się w momencie kiedy Blizzard na siłę trochę chyba zaczął usprawniać pewne mechaniki tak, by stały się one bardziej wygodne i wymagały od graczy mniejszego nakładu pracy. I tak, sławetne kamienie, rozstawione przed instancjami, do których trzeba było w pocie czoła dokopytkować by sciągnąć współgraczy do zabawy zostaławały sukcesywnie zastępowane przez coraz to szybsze wierzchowce, a pózniej latające mounty. Wychodząc z założenia, że wszystko można ale z wolna i ostrożna nie oceniałbym tej funkcjonalności jako złej do momentu kiedy można by było jej używać tylko w określonych, przystosowanych do tego zonach. Natomiast ludzie jak to ludzie, starają sie robić tak by sie zbytnio nie zmęczyć, a że dodatkowo ogromna dowolność w mozliwosci lvlingu w WOW ułatwiła całkowite wypaczenie możliwości latania i stało sie dokładnie to, o czym piszesz, tzn. zamiast eksploracji która jak by nie było winna być jednym z fundamentalnych aspektów w grze, pojawiła się możliwość dosłownego przelecenia wielu lokacji bez zsiąścia z lotniczego srodka transportu. Gwoździem do trumny był dla mnie także fakt, iż możliwe stało się oddawanie questów czy zbieranie kwiatków/skałek z, nazwijmy to, poziomu lotniczego ;) aspekt strachu przed druga frakcja czy ataku kręcących sie wokół mobów w momencie oddawania questa przestał byc istotny, przez co wszelkie te czynności nagle stały sie jedynie mechanicznie wykonywanymi zleceniami, dodatkowo z bardzo niskim poziomem zaangażowania gracza, co po prostu spłyciło je do granic możliwości. Wielu graczy (tak zwanych starych), którzy wciąż w pamięci mieli czasy kiedy dostanie się do jakiegos miejsca „z buta” było ogromnym wyzwaniem, w momencie pojawienia sie latania poczuło sie po prostu oszukanym. Główna idea eksploracji, poczucia zagrożenia, wyzwania czy wchodzenia e interakcje z innymi graczami została zupełnie spłycona bo po co, skoro sami twórcy dają nam nagle możliwość powierzchownego zwiedzania świata z lotu ptaka. Cieżko jest wyrokować co ta zmiana da samej grze. Jeżeli miała ona podnieść poprzeczkę by zwiekszyć nieco poziom wyzwania to obawiam się, że niestety nie przyniesie takich rezultatów. Obecni gracze w WOWa, „od małego” przyzwyczajeni do obecności tej funkcjonalności pewnie bedą wściekli, graczy „starych” ta „cofka” w ewolucji samej gry, raczej nie zmusi do powrotu i aktywnego grania. Jak dla mnie Blizzard ewidentnie nie ma już pomysłu na kierunek rozwoju najlepszego w historii MMO i chyba lepiej by było gdyby Blizzard zakończył tę agonię, ale któż z własnej woli chciałby dusić kurę, która jednak ciagle znosi złotawe jajka..:)