Wojtek Bieroński

Lubię spożywać kulturę. Kolekcjonuję słuchawki. Jestem fanem storytellingu.

W przeciwieństwie do bloga Outland, na którym opowiadam o światach wirtualnych nie tylko graczom, "Manę czy herbatę?" stworzyłem, by pisać o grach z punktu widzenia nerda. Nie przedstawiam i nie recenzuję żadnej gry. Blog adresuję do tych, którzy już ją znają. Celem rozkmina na tematy małe i duże. Nieważne i przełomowe.

Piszę dosyć rzadko. Nie śpieszę się z recką na dzień premiery. Wolę napisać "when it's ready". Leniwie jak przy porannej herbacie. Blogiem w takim "przedpołudniowym" klimacie jest właśnie "Mana czy herbata?".

Mana Break: Blizzard i następny dodatek do WoW, czyli coś tu się nie zgadza.

Mana Break: Blizzard i następny dodatek do WoW, czyli coś tu się nie zgadza.

Blizzard chce wydawać dodatki do swojego hitowego MMO coraz szybciej. Jeśli spełni obietnicę, oznacza to, że czeka nas zaskoczenie.

Lato w pełni, do BlizzConu coraz mniej, a dodatek do WoW-a w fazie schyłkowej, więc nic dziwnego, że temat, co też deweloperzy z Zamieci ogłoszą na swoim najbliższym konwencie, pojawia się coraz częściej.

Z racji wysypu nowych gier w ostatnich latach, będzie to z pewnością event, na którym wydarzy się sporo. Mnie mimo wszystko najbardziej interesuje temat nowego dodatku do WoW-a, w związku z czym na te kilka miesięcy przed imprezą chciałbym przedstawić, na czym stoimy, oraz wysnuć parę teorii.

Pole do spekulacji jest, bo… parę rzeczy mocno zastanawia.

Ale po kolei.

Kiedy?

Punkt wyjścia jest taki, że Blizzard od dawien dawna próbuje skrócić przerwę między dodatkami do World of Warcraft. Minus jest taki, że niespecjalnie mu się to do tej pory udawało. Przerwa między ostatnim patchem Mists of Pandaria, a premierą Warlords of Draenor, wyniosła zastraszające 14 miesięcy z jednym tierem rajdowym.

Obecnie twórcy mają jednak dużą szansę na to, by wreszcie słowo stało się ciałem. Dosyć przekonywujący leak sprzed paru miesięcy sugerował, że Blizzard czterokrotnie zwiększył outsourcing graficzny dla WoW-a. Do tego znacząco powiększył własny zespół dzięki wsparciu deweloperów skasowanego Titana.

Jakby na potwierdzenie tezy, że tym razem może być szybciej, twórcy ogłosili niedawno, że 6.2 jest ostatnim dużym patchem do WoW-a. Jeden naprawdę solidny patch po ukazaniu się dodatku (bo. 6.1 dużym patchem nazwać nie można) to rzecz bez precedensu w historii gry, a jednocześnie coś, co kazało fanom wierzyć, że Blizzard zakasał rękawy i myśli już o kolejnym rozdziale, zlał natomiast dalszy rozwój obecnego pod wpływem lawinowej krytyki Warlordsów.

Ale nie wszystko się tu zgadza.

Problem leży w dacie BlizzConu. Jeśli będzie tak jak zawsze, i Blizzard ogłosi nowy dodatek do WoW-a na własnej imprezie, informację upubliczni dopiero 6 listopada (wtedy zaczyna się BlizzCon). To oznacza, że beta nie ruszy przed grudniem, a z tego z kolei wynika, że mogłaby się skończyć dopiero na wiosnę! Trwa bowiem 4-6 miesięcy. Do tego dodajmy miesiąc, dwa na okres po becie i… mamy dodatek najwcześniej w maju.

Patch 6.2 ukazał się w czerwcu tego roku, co oznaczałoby minimum 11 miesięcy na jednym tierze. Czyli całe mocne postanowienie poprawy Blizzarda diabli by wzięli.

O co więc w tym chodzi? Czy faktycznie po raz kolejny się nie uda, czy też jest w tym jakiś haczyk? Zwróćcie uwagę na to, że – wedle słów Blizzarda – 6.2 zamyka historię Warlords of Draenor. Nikt jednak nie powiedział, że ostatni duży patch Warlords of Draenor jest ostatnim dużym patchem przed sklepową premierą nowego dodatku. Może Blizzard planuje… rozbudowany prequel nowego rozdziału? Wprawdzie łatki z nowymi mechanikami i jakiegoś fabularnego wprowadzenia należy się spodziewać tak czy inaczej, lecz być może tym razem będzie to coś znacznie większego.

Alternatywą, by zrealizować plan krótszych przerw między dodatkami, jest jedynie ogłoszenie nowego dodatku grubo przed BlizzConem. Teoretycznie po drodze mamy między innymi Gamescom, ale nie chcę mi się wierzyć, że tak duży announcement Blizzard wyprowadzi poza swoją imprezę.

Co?

Dyskurs na temat scenerii nowego dodatku nabiera oczywiście rumieńców w chwili, gdy pojawiają się rejestrowane znaki handlowe. W obecnej sytuacji takich śladów póki co nie mamy, choć jeden takowy jest, ale… sprzed dwóch lat. Chodzi bowiem o Eye of Azshara, trademark póki co niewykorzystany przez Blizzarda, który mógłby być sprytną próbą ominięcia rejwachu przez zarejestrowanie go dużo wcześniej.

Eye of Azshara jest o tyle prawdopodobną opcją, że wśród pojawiających się leaków można było odnotować przeciek od osoby, która wcześniej prawidłowo przewidziała Warlords of Draenor. Ów użytkownik Reddita sugeruje, że nowy dodatek do WoW-a będzie o tematyce pirackiej.

South Seas

Trzyma się to kupy z kilku względów.

Po pierwsze, South Seas to temat, który jako potencjalna sceneria dodatku przewija się od wielu, wielu lat. Do tego pozwala na połączenie tematyki morskiej z historią rasy naga i Azsharą, którą także od dawien dawna typuje się na finałowego bossa któregoś rozdziału.

Po drugie, niby niewinna rzecz, ale patch 6.2 wprowadził do gry bitwy morskie. Kto wie, czy Blizzard nie przygotowuje sobie gruntu pod tematykę morską?

Po trzecie, Ion Hazzikostas, jeden z głównych projektantów WoW-a, zaliczył ostatnio sentencję podczas live streama, która można, choć nie trzeba, uznać za znaczącą. Powiedział mianowicie, że garnizony nie zostaną przeniesione do nowego dodatku i gracze nie zabiorą twierdzy i followersów “back to Azeroth”. Właśnie, back to Azeroth. Dokładnie takiego wyrażenia użył.

South Seas expansion byłby dodatkiem w Azeroth. Nie jest nim natomiast drugi mocny typ w spekulacjach, czyli…

Emerald Dream

Teoretycznie poszlak, które przemawiają za tym drugim, nie ma w ogóle. Co 2 lata jest to jeden z urzędowych faworytów do bycia scenerią dodatku do WoW-a. Dzieje się tak dlatego, że to po prostu wielki niewykorzystany obszar fabularny, który w dodatku Blizzard zaczął kiedyś realizować i go nie skończył.

Argument za Emerald Dream kosztem dodatku pirackiego jest jeden. South Seas expansion to gobliny, trolle i, najogólniej mówiąc, znowu Horde-oriented content. Po trzech dodatkach z rzędu, w których główną fabularnie rolę odgrywa strona czerwona, jest naprawdę duża presja, by deweloperzy tym razem uśmiechnęli się do Alliance. Emerald Dream pozwoliłby na to. Dodatek o lekko wyeksponowanych elfach miałby sens po tylu latach z orkami w roli głównej.

Co więcej, Emerald Dream mógłby być także sensownym wyjaśnieniem zakrzywienia rzeczywistości w Warlords of Draenor.

A skoro już o równoległych rzeczywistościach mowa, można zastanowić się, czy nie dostaniemy w końcu dodatku rozgrywającego się w…

Caverns of Time

Teoretycznie jest „po ptokach”. Potencjalnie niesamowity materiał, jakim były wydarzenia wokół Studni Wieczności i War of the Ancients, Blizzard sprowadził do małego i beznadziejnego patcha jeszcze w Cataclysmie, tracąc okazję na zrobienie z tego dodatku.

Z drugiej strony, temat ten dałoby się powiązać z Emerald Dream, a po drugie, daje on potężne możliwości podpięcia pod to właściwie wszystkiego.

Argumentem „na nie” w wypadku tej opcji jest oczywiście to, że oznaczałaby ona dwa dodatki z rzędu w zakrzywionym czasoprzestrzennie świecie.

A może ogry?

Opcja nr 4 jest najbardziej zaskakująca ze wszystkich i stanowi efekt leaka, który prezentuje się mało wiarygodnie, gdyby nie to, że jego autor, zdaniem wielu, jest już wiarygodny znacznie bardziej.

Ów leak sugeruje, że nowy dodatek będzie… przedłużeniem Warlords of Draenor i zabierze nas na bliżej nieokreślony kontynent ogrów. Co więcej, nie będzie w tym dodatku znanego nam levelowania, lecz wprowadzona zostanie progresja alternatywna (Path of the Titans?) z postaciami, tak jak w WoD, na poziomie setnym.

Brzmi to absurdalnie, ale wiele osób współcześnie uważa (wyżej podpisany również), że rychło doczekamy dużego MMO bez levelowania. Tak wielu graczy traktuje go jako zło konieczne, że perspektywa wielkiego kontynentu, który jest jednym wielkim endgamem, chyba nadchodzi. Omawiana tu opcja pozwoliłaby go zrealizować.

Summa summarum, zastanawiający jest więc timeline Blizzarda, a rejony, w które zabierze graczy, nieodgadnione. Uprzedzając pytania niektórych, nie wiem, co się wydarzy i nie mam swojego faworyta. Overwatch przewidziałem poprawnie, ale miałem wtedy więcej poszlak, którymi, póki co, nie obrodziło w temacie nowego dodatku do WoW-a. Ostrożnie obstawiam klimat morski, ale Blizzard lubi zaskakiwać, więc nie zdziwcie się, jeśli wymyśli coś totalnie od czapy.

O rozwoju sytuacji będę co jakiś czas informował tu i na Twitterze.

Share this Story
  • http://www.zombiesamurai.pl/ Paweł Opydo

    Wydaje mi się, że jeżeli weźmiemy pod uwagę, że Blizzard zmienia sposób swojej pracy, to nie ma co zakładać „standardowych” dat, długości betatestów itd. Ale fakt jest taki, że ta zapowiedź będzie dla mnie być albo nie być WoWa.